Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzęt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprzęt. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lipca 2017

Leatherman Guerilla Gardening Tool with Fork & Hoe

Narzędzia mają swoje imiona. A imię to ważna rzecz - nazwanie czegoś wpływa na charakter i przeznaczenie nosiciela nazwy. Znajomość prawdziwego imienia daje władzę, więc w wielu kulturach tożsamość dziecka ukrywano przed postronnymi, co miało ochronić je przed Złym Złem. Z podobnego założenia wychodzą magowie, szamani i gwiazdy porno, używając pseudonimów. Bezpieczeństwo przede wszystkim - nawet papieże nazywają się inaczej, niż naprawdę się nazywają.

Jak to się ma do narzędzi?

Są narzędzia, których nazwa mówi wszystko o funkcji. Piła jest do piłowania, rębak do rąbania a grabie grabią. Są też utensylia, których nazwy po prostu fajnie brzmią: ośnik, szpadel, szulfa, sierp.

piątek, 5 maja 2017

Nawigacja. Deklinacja. Kolacja.

Nieobecnym wzrokiem wpatrywał się w punkt wysoko nad horyzontem. Ustawiona na nieskończoność ogniskowa kaprawych oczu przecinała gęsty brzozowy dym, patyki ze skwierczącą kiełbasą śląską, przenikała przez listowie i niknęła gdzieś w chmurach.
Marian rozmyślał. Nie przeszkadzałem mu i delektując się ciszą, obmyślałem sposób na skuteczne zbałamucenie poznanej rankiem ekspedientki o chabrowych oczach.
- Wyznaczanie kierunków świata w mieście jest banalnie proste. - mruknął ni stąd, ni zowąd Marian i pogrzebał patykiem w brzozowych węgielkach. Buchnął wysoki ogień i wizję chabrowych oczu otoczonych wianuszkiem grubych, ciemnych rzęs  - szlag rzęsisty trafił.


środa, 7 grudnia 2016

Saperka Kosmicznego Zwiadu

Saperka w rękach żołnierza Kosmicznego Zwiadu to groźna, bezgłośna broń. Żołnierz Kosmicznego Zwiadu kocha swoją saperkę, wierzy w jej niezawodność i precyzję bardziej nawet niż w swego blastera. Każdy żołnierz Kosmicznego Zwiadu trenuje użycie swojej saperki znacznie intensywniej niż jakikolwiek inny żołnierz we Wszechświecie. 

Standardowe wojskowe saperki mają zazwyczaj łukowato lub trójkątnie zakończone ostrze. Czemu? Taki lekko zmodyfikowany szpadel irlandzki ze Starego Świata to łopata do prac, w których kopanie i rycie jest warunkiem wstępnym pozyskania materiału do przeniesienia w odpowiednie miejsce: kopanie dołów strzeleckich, okopów, transzei i ziemianek.



niedziela, 6 listopada 2016

Kraina Króla Kalosza

Meteorolodzy to straszne prosiaki i chuje. Zawsze, ale to zawsze się mylą, zmyślają i kombinują. Ale co do jednego są zgodni - pory roku w Polsce to zasadniczo rzecz biorąc dwa typy pogody - piździernik i lipcopad.

Zawsze w taką pogodę przypominam sobie, że gdzieś w słonecznej Hiszpanii, nad piaszczystym brzegiem oceanu siedzi sobie jakiś Jorge, sączy drinka z palemką, patrzy na swoją dorodną senioritę w skąpym bikini i się kurewsko nudzi. Ile kurwa tak można, mierde, puta madre?

wtorek, 26 lipca 2016

Pilarka w buszkafcie. Stihl czy Husqvarna?

- "Kochanie, ty zdaje się myślisz, że jak mi dasz swobodę, to ja będę rżnąc kurwy w Twoim łóżku. Mylisz się bardzo. Chodzi o moralną atmosferę swobody, z której dobrowolnie można nie korzystać. 

A teraz muszę kończyć, bo tu słaby zasięg i taki hałas, że nie słyszę własnych myśli. Pogadamy wieczorem na spokojnie, ok? Papa. Kocham cię."

- Żona? - zapytał Marian, .
- Nie, twoja siostra.
- Żartujesz?
- A jak myślisz?
- Że chuj
- To dobrze myślisz


niedziela, 29 listopada 2015

Tealighty

W uniwersum Metro 2033 Dymitra Głuchowskiego podstawową walutą w postapokaliptycznym handlu jest amunicja. Jestem święcie przekonany, że jeśli kiedyś zdarzy się scenariusz surwiwalowy typu "Gówno Wpadło w Wentylator - Boruch Wyłączył Światło", czyli kryzys energetyczny i długotrwałe przerwy w dostarczaniu energii elektrycznej, to obowiązującą walutą w handlu wymiennym będą świeczki.

Ludzkość bardzo szybko uzależniła się od elektryczności, ale równie szybko i łatwo może wrócić do czasów sprzed ustawy z 28 czerwca 1950 r. o powszechnej elektryfikacji wsi i osiedli. Pamiętam doskonale ile świeczek schodziło w stanie wojennym i wiem jaki przerób świeczek ma znajoma, która mieszka w Puszczy Białowieskiej, bardzo daleko od najbliższego słupa energetycznego. Świeczki są po prostu genialnie surwiwalowe i warto je zbierać. Małe tealighty - wkłady do podgrzewaczy, uwielbiam i uważam za jeden z doskonalszych wytworów cywilizacji. Kosztują bardzo niewiele, można je długo przechowywać w setkach lub tysiącach sztuk, a zajmują naprawdę niewiele miejsca. Zawsze się przydadzą.

piątek, 25 września 2015

Spanie w lesie jesień/zima. 10 głupich porad.

"Żyjemy wiecznie. Budzisz się wiosną, kiedy usypiasz, jest jesień, a między nimi tysiąc razy powraca zima..."
Erich Maria Remarque – Łuk triumfalny

Kończy się sezon w którym spanie w plenerze jest łatwe, proste i przyjemne jak siostra Mariana. Przez najbliższe miesiące będzie chłodno, mokro i czasem nieprzyjemnie. Tak to już w długotrwałych związkach czasem bywa. Ale nadal może być fajnie. Kilka porad, jak się przygotować do spania w lesie jesienią i zimą.

1. ŚPIWÓR

Dobry śpiwór to podstawa. Nie warto oszczędzać kasy, ani wagi. W jednokilówce Pajaka parę razy prawie zamarzłem. Szmatę Małachowskiego i Alpinusa Łosia spaliłem wczołgując się w nocy do ogniska. Potem przez kilka lat dźwigałem MSSa klnąc go na potęgę, ale potem w nocy dziękowałem za ciepły i nieprzerwany sen. Lepiej też wziąć spiwór za ciepły, niż za zimny. Pamiętajcie, że producenci podają dane na wyrost, a granica komfortu oznacza, że noc udało się przeżyć, a nie, że się porządnie wyspaliście. Łatwiej też rozpiąć za ciepły worek, niż uszczelniać za zimny. A i temperatura może w nocy zlecieć niespodziewanie w dół, nawet o kilkanaście stopni.

Puch czy syntetyk? Jak zwykle są dwie szkoły: falenicka i otwocka. Ja wolę syntetyki, ale jak kto lubi.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Kuchenka SurvivalTech mod.04 wer.666

SurvivalTech to ci kolesie, którzy uzbrojeni po zęby biegają po lesie w dziwnym maskowaniu i święcie wierzą, że są gotowi na inwazję Jaszczuroludzi z Kosmosu. Zmartwię Was chłopaki - na wszystkich nas nie starczy Wam amunicji! A nasze dzidy laserowe są lepsze niż Wasze dzidy laserowe.

No i te Survivaltechy zrobili kiedyś własną kuchenkę ekspedycyjną.

Kuchenki i piecyki do gotowania w terenie to kupa zabawy. Można zrobić je z wszystkiego - ze starych puszek, z kawałka rury, ze starego ociekacza na zlew, z samego zlewu, z pojemnika na srajtaśmę, z azbestu, z obudowy od kompa, z samochodowych elementów blacharskich itp. Z wszystkich tych fajnych rzeczy, które występują w polskich lasach w dużej obfitości, bo jakiś chuj je wyrzucił. Problem jest tylko jeden. Ciężko potem taką zaadaptowaną w charakterze rusztu studzienkę kanalizacyjną przenosić ze sobą na większe odległości. Bo ciężko, bo niewygodnie, no i brudno.

piątek, 13 lutego 2015

Samobieżna koza bojowa

"Każdej nocy nawiedza mnie ta koza, bezdźwięcznie otwierająca i zamykająca pysk"
Człowiek, który się gapił na kozy

Dzięki uprzejmości pewnego zaprzyjaźnionego Żmudzina, mogliśmy przetestować nowy model samobieżnej kozy bojowej, który ma wejść na wyposażenie austriackiej marynarki wojennej w Zell am See już w przyszłym roku. Projekt powstał przy współpracy New Earth Army - tajnej i eksperymentalnej jednostki US Army, której operatorzy posiadają paranormalne zdolności i palą przepotworne ilości zielska.

Koza bojowa bazuje na starym i sprawdzonym sposobie Aborygenów na przetrwanie wyjątkowo zimnych nocy, zwanym "nocą na trzy psy": 

Kładziemy się na ziemi między dwoma psami, a trzeci, którym się przykrywamy, służy nam jako kołdra. Badania terenowe udowodniły, że w warunkach bojowych trzy psy z powodzeniem zastąpić jedną kozą.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

DIY. Zrób sobie łyżkę

Szuchow wyciągnął łyżkę z walonka. Cenił sobie tę łyżkę, zwędrowała z nim całą Północ, sam ją odlał w piasku z aluminiowego drutu, sam na niej wyskrobał: „Ust-Iżma, 1944”.

Sołżenicyn, "Jeden dzień Iwana Denisowicza"

Wiatr połamał nam kiedyś Starą Morwę w ogrodzie. Drzewo było prawie suche, bo od lat zaduszał ją jakiś bluszcz o pędach grubości rury od odkurzacza. Pomyślałem wtedy, że przerobienie takiej fajnej morwy w całości na opał byłoby świństwem i marnotrawieniem materiału. Odłożyłem więc kilka ładniejszych kawałków na później. Oczywiście większość z nich głupio spaliliśmy zimą, ale jeden przetrwał.


piątek, 9 stycznia 2015

Tyvek. "I wtedy wchodzę ja! Cały na biało!"

"Kiedy wybucha wojna, ludzie powiadają: „To nie potrwa długo, to zbyt głupie”. I oczywiście, wojna jest na pewno zbyt głupia, ale to nie przeszkadza jej trwać(…). Na świecie było tyle dżum co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi zawsze tak samo zaskoczonych."
- Albert Camus, "Dżuma"

"2319! Mamy tu 2319!!! Dekontaminacja, teraz!"
- Mike Wazowski, "Potwory i spółka"


Uknuliśmy kiedyś teorię spiskową dotyczącą katastrofy ufolotu w Area 51. Podejrzewamy, że kosmici wcale nie rozbili się w Roswell, a w Wilmington w stanie Delaware. 

Maszynę znalazł był niejaki Du Pont.  Éleuthère Irénée du Pont de Nemours -  syn Pierre'a, osobistego sekretarza króla Stanisława Poniatowskiego i długoletniego sekretarza Komisji Edukacji Narodowej.

sobota, 29 listopada 2014

DIY Ogrzewacz Chemiczny Ali


"A zimą kiedy spadnie wielki śnieg na nartach piratujemy po górach. I wjeżdżamy między kolana źle wychowanych turystek."



- Młode koty noszą wykrochmalone kołnierzyki




Winter is coming.

U nas w domu zima zwykle rozpoczyna się od tradycyjnej awarii kluczowych systemów podtrzymywania czynności życiowych. Huston, we have a problem, czyli po raz kolejny rozpieprzył się piec centralnego ogrzewania. Super.

poniedziałek, 6 października 2014

Karrimor Sabre i Kukurydza z Ogniska

"Idę tam, gdzie kukurydzę widzę"
Koli "Szemrany"

"Przetrwaliśmy wszystkie te lata, podczas gdy na zewnątrz świat jest coraz bardziej podły."
Dzieci Kukurydzy


Będzie o kukurydzy, o jumaniu kukurydzy i o plecakach na kukurydzę. Na początek -  o plecakach.

Od paru lat zauważam, że prawie wszystkie taktyczne Średniej-Wielkości-Plecaki-Na-Krótkie-Wypady coraz bardziej zaczynają przypominać szkolne piórniki. Robią się coraz bardziej geometryczne - kwadratowe, prostokątne albo elipsoidalne. Mają coraz więcej kieszonek i przegródek. Wcale nie twierdzę, że to zła droga i głupi pomysł.

wtorek, 15 lipca 2014

Latarka na Korbkę

Przepaliła mi się jakiś czas temu żarówka w piekarniku. A może nigdy jej nie było? Nie pamiętam, w każdym razie do awaryjnego monitoringu wnętrza kuchenki używam latarki. A nawet dwóch latarek, bo jedną mam zawsze przy sobie, a druga stoi na parapecie. I tak się składa, że obydwie są korbkę.

To strasznie stary i zacny patent. Pamiętacie te radzieckie, pancerne latarki z dynamem w rękojeści? Mam gdzieś nawet książkę o bohaterskim pionierze Miszy, który maszeruje przez oblężony Leningrad i świeci sobie taką żałosną latarką. Świetna rzecz, zwłaszcza gdy w mieście obowiązuje zaciemnienie - nikt Miszy nie mógł oskarżyć o sabotaż. Bo te latarki służyły raczej do rozwijania muskulatury  w łapach u małoletnich, niż do świecenia.

wtorek, 1 lipca 2014

LifeStraw. Fremeńska Filtr-rura

"Przetrwanie do umiejętność pływania w obcej wodzie". - Frank Herbert, Diuna

Był sobie raz diunida, którego zapytano: "Co jest ważniejsze, literjon wody czy ogromny zbiornik wody?" Diunida pomyślał chwilę, a potem powiedział: "Literjon jest ważniejszy. Nie ma człowieka, który mógłby mieć na własność wielki zbiornik wody. A literjon każdy może schować pod płaszczem i z nim uciec. I nikt się o tym nie dowie." -  Anegdoty dawnej Diuny" (z Archiwum Bene Gesserit)


W dzisiejszych czasach ludzie są ulepieni z gówna - powiedział kiedyś jeden mój znajomy, gdy się dowiedział, że nasza wspólna koleżanka złamała sobie nogę w górach. Ja mam nieco więcej wiary w ludzkość i uważam go za zwykłego chama, ale skłonny jestem z tym twierdzeniem jakoś tam się zgodzić. Bo jeśli przyjmiemy, że człowiek (i gówno) składają się w 70% z wody (podobnie jak paprykarz szczeciński czy ogórek), to możemy coś pożytecznego z tym faktem zrobić. Na przykład, jeśli mamy przy sobie LifeStraw, fremeńską filtr-rurę bojową, można odessać czystą wodę z ciał naszych poległych towarzyszy broni. I z ich łajna. Niezależnie od tego, z czego byli ulepieni.

piątek, 20 czerwca 2014

Brzemię krasnoludzkiego płaszcza


"Pora podwieczorku minęła, deszcz lał bez przerwy od rana, krople kapały mu z kaptura na nos, płaszcz przemókł na wylot, a zmęczony kuc potykał się na kamieniach. Towarzyszom w złych humorach nie chciało się pogawędek."

"Nadchodzących było sześciu. Odziani byli w krótkie, mieniące się niezliczonymi odcieniami szarości i brązu płaszcze z kapturami, noszone zwykle przez krasnoludy w czasie słoty. Płaszcze takie (...) miały zaletę absolutnej wodoodporności, uzyskiwaną w drodze kilkunastoletniej impregnacji dziegciem, kurzem z gościńców i resztkami tłustej strawy. Praktyczna ta przyodziewa przechodziła z ojca na najstarszego syna, toteż dysponowały nią z reguły wyłącznie dojrzałe krasnoludy." 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Petzl Nao - Sendero Luminoso

Kiedy odpalam Nao w deszczową, powstańczą noc listopadową, to dookoła mnie momentalnie robi się piękne, słoneczne, niedzielne popołudnie. Jakby dodać to tego grilla i drinki z palemką - byłoby idealnie (a tak - jest tylko prawie idealnie). 

Są oczywiście inne, skuteczniejsze sposoby na natychmiastowe popołudnie - na przykład wiadro termitu, łukowe lampy przeciwlotnicze albo taktyczny ładunek nuklearny. Można się nażreć dziurawca. Czołówka, pomimo tego, że cholernie droga, wychodzi mi jednak najtaniej. I najbezpieczniej

Tak, są też na rynku silniejsze i tańsze czołówki. Ale Nao pierwsza latarka, przy używaniu której zdarza mi się zapomnieć, że mam ją na głowie. I że tak naprawdę jest ciemna noc. Człowiek czuje się jak mutant - coś pomiędzy wiedźminem, a wąpierzem. 

piątek, 30 maja 2014

Atak Potworów z Bagien


"The mosquito's a clever little bastard. You can track him for days and days until you really get to know him like a friend. He knows you're there, and you know he's there. It's a game of wits. You hate him, then you respect him, then you kill him. (...) There's nothing more dangerous than a wounded mosquito."

- "Mosquito Hunting" Monty Python


Chyba się starzeję, bo mam wrażenie, że z roku na rok komary i inne latające pućki robią się coraz bardziej bezczelne i uciążliwe. Kiedyś mi to kompletnie nie przeszkadzało, byłem nawet znany z tego, że tną wszystkich dookoła, a mnie jakoś oszczędzają. Ale te nowe pokolenia najwyraźniej są żle wychowane i dla starszych maja tylko pogardę i całkowity brak szacunku.

wtorek, 27 maja 2014

Potwór. Toyota 4Runner 3.0 V6 SR5

A teraz trochę prywaty, ale w temacie błotno-leśnym.

Mój Potwór, czyli wintydżowa Toyota 4Runner 3.0 SR5 V6 (youngtimer alert), uterenowiony kredens rodzinno-partyzancki, a nie sportowa zmota do rajdów -  jest nadal do kupienia, jakby ktoś się pytał.

Potwór został ostatnio ponaprawiany i doinwestowany. Jeździ jak wściekły, ryczy jakby go szatan opętał i chleje paliwo na potęgę (etylina + LPG). 

Mój paszenog (mąż siostry żony), który się bestią teraz opiekuje, poprawił jej blacharkę, więc nie ma żadnego wstydu pod błyskoteką w remizie, na targ w sobotę też można z fasonem po ziemniaki podjechać (wcześniej Potwór był trochę pognieciony i pordzewiały). Przemek (paszenog) miał nim jeździć, ale jednak stwierdził, że off-road go chyba aż tak bardzo nie kręci.  

poniedziałek, 12 maja 2014

Lampa naftowa Jupiter-1


"Ze świata czterech stron,z jarzębinowych dróg,
gdzie las spalony, wiatr zmęczony,
 noc i front,
gdzie niezebrany plon, gdzie poczerniały głóg,
wstaaaaaaaaaaaaaaaaje dzień." 

- Prawo i Pięść

Parę lat temu kolega Rufles odkupił od AMW (Agencji Mienia Wojskowego) jakieś przemysłowe ilości fajnego sprzętu za BŚP (Bardzo Śmieszne Pieniądze). Coś mi strzeliło wtedy do głowy i zanabyłem u niego kilkadziesiąt sztuk pałatek LWP i podobną liczbę ogólnowojskowych lamp naftowych Jupiter-1. Przez kilka ładnych sezonów idealnie sprawdzały się jako prezenty dla bliższej i dalszej Rodziny tudzież Krewnych i Znajomych Królika. Bo to fajny sprzęt jest. I idealny na prezent.