Pokazywanie postów oznaczonych etykietą survvival. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą survvival. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 grudnia 2014

Gravad Forell czyli Paleo Pstrąg Pogrzebany

"Są miłośnicy przyrody. Co ryby wyjmują z wody." 
Sztaudynger


Gravlax (zwany też gravad lax, gravlaks, graflax, gravet laks, graavilohi lub graavilohe) to tradycyjna metoda marynowania łososia stosowana przez ludy północy. Jest bardzo prosta - Wiking obtaczał rybę w soli i zielsku, po czym zakopywał ją po prostu w dołku wykopanym tuż nad poziomem linii przypływu.  Wersja współczesna jest wzbogacona o kilka prostych składników, nie trzeba kopać dołków, ale nadal chodzi mniej więcej o to samo. Zakonserwowaną surową rybę. :)


środa, 23 kwietnia 2014

Kuchenki na paliwa różniste. Na szybko.

W surwiwalu strasznie łatwo o operetkowość. Wiecie o co chodzi. Te wszystkie przebrania, napinanie się, prężenie, szpanowanie sprzętem i bronią. Cały czas balansujesz na granicy śmieszności, którą bardzo łatwo przekroczyć. Też tak czasem mam. A kto powiedział, że nie może być śmiesznie. Musi być nudno i poważnie? Czasem idąc zakupy do Biedronki zabieram ze sobą na wszelki wypadek zapasy jedzenia na trzy dni. A do knajpy wchodzę z własnym kompletem sztućców i kuchenką gazową. I wcale się nie obrażam, jeśli ktoś powie, że to śmieszne. Bo to jest śmieszne.

Ano właśnie - kuchenka. Od dłuższego czasu chodziła za mną kuchenka wielopaliwowa i zacząłem się zastanawiać, czy jej kupno ma jakiś sens. Czy ja - gadżeciarz - zdołam sam siebie przekonać do kupienia sprzętu wysokogórskiego i arktycznego, którego będę używał głównie w klimacie umiarkowanym i na nizinach? Zima się własnie skończyła, powyżej 2000 m n.p.m. też nieczęsto zdarza mi się gotować. Po cholerę mi to? Dla samej frajdy z posiadania? 

Czy to, że w kuchence paliwowej można palić praktycznie każdym dostępnym na naszej planecie paliwem usprawiedliwia jej horrendalną cenę? Hmmm. A czy wspominałem już kiedyś, że za najlepsze paliwo surwiwalowe uważam Patyk?

Na naszej szerokości geograficznej Pan Patyk występuje praktycznie wszędzie. Nie trzeba go nawet ze sobą nosić. On już zazwyczaj jest tam, dokąd my właśnie idziemy.  Jest paliwem odnawialnym - po każdej większej wichurze w lesie przybywa Patyka. Na wiosnę wyrastają nowe Patyki. Są Patyki, które palą się nawet jak są mokre i patyki, które dają świetny żar. Czego więcej potrzeba? Patyk zaspokaja jakieś 90% moich zapotrzebowań biwakowo-wyprawowych jeśli chodzi o źródła energii pod kuchnią. 

czwartek, 10 kwietnia 2014

Smalec Strategiczny Mark 1

"Never eat more than you can lift"
 - Miss Piggy

Jestem mięsożercą. Staram się być konsekwentny i uczciwy w swoim drapieżnictwie - nie faworyzuję, ani nie dyskwalifikuję żadnych konkretnych gatunków w moim menu. Byłbym hipokrytą, gdybym uznał, że niektóre zwierzęta są bardziej jadalne niż inne. Albo wszystkie są jadalne, albo wszystkie nie są. Fakt, że świnka morska jest śliczna i urocza, nie czyni jej mniej smaczną i mniej pożywną od świnki hodowlanej.  Uwielbiam obydwie.

Tabu żywieniowe to strasznie osobisty i grząski temat. Zwłaszcza, jeśli to tabu dotyczy mięsa zwierząt.

sobota, 15 lutego 2014

Słonina - oliwka północy, czyli jak zrobić Sało.


Mam pierdolca na punkcie oliwy i oliwek.

Basen Morza Śródziemnego, kolebka cywilizacji jaką znamy i granica pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, wygrał z resztą świata wyścig o zajebistość dzięki jednej świętej roślince - drzewku oliwnemu. Kilka sztuk, uprawianych przez pokolenia, daje ludziom całe mnóstwo pysznego żarcia. W sumie nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Łatwo więc tambylcom przychodziło (w czasie wolnym od zdobywania pożywienia) finansowanie sprośnych artystów, dokarmianie filozofów, wymyślanie kolejnej religii monoteistycznej, budowanie imperiów i narzucanie swojej woli podbitym narodom.

W Grecji wkurwiają mnie przydomowe kilkusetletnie, sękate i pokręcone oliwki z powbijanymi gwoźdźmi, oliwki zawalone dyktą i zardzewiałymi rowerami. A w takiej jednej strategicznej dolince pomiędzy Jerozolimą a Betlejem przepyszne oliwki niczyje rosną jak rosły od zawsze, w dupie mając swoje położenie geopolityczne. I nikomu do głowy nie przyjdzie ich wyciąć. Wyciąć oliwkę? No weź przestań. 

Barbarzyńcy zamieszkujący północ mogą sobie tylko pomarzyć. I rzeczywiście -  lubię sobie czasem wizualizować własną szklarnio-cieplarnio-pomarańczarnię, w której uprawiałbym tylko oliwki. Całą masę oliwek. Dysponując odpowiednim budżetem, mógłbym sprowadzić sobie z Korfu wielgaśne donice z dorosłymi drzewami, a zimę spędzać we własnym gaju. Niestety, niezależnie od liczby worków z kasą, efekt końcowy nigdy nie będzie tak doskonały jak zaplanowała to Mać Natura.