Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2015

Kuchenka SurvivalTech mod.04 wer.666

SurvivalTech to ci kolesie, którzy uzbrojeni po zęby biegają po lesie w dziwnym maskowaniu i święcie wierzą, że są gotowi na inwazję Jaszczuroludzi z Kosmosu. Zmartwię Was chłopaki - na wszystkich nas nie starczy Wam amunicji! A nasze dzidy laserowe są lepsze niż Wasze dzidy laserowe.

No i te Survivaltechy zrobili kiedyś własną kuchenkę ekspedycyjną.

Kuchenki i piecyki do gotowania w terenie to kupa zabawy. Można zrobić je z wszystkiego - ze starych puszek, z kawałka rury, ze starego ociekacza na zlew, z samego zlewu, z pojemnika na srajtaśmę, z azbestu, z obudowy od kompa, z samochodowych elementów blacharskich itp. Z wszystkich tych fajnych rzeczy, które występują w polskich lasach w dużej obfitości, bo jakiś chuj je wyrzucił. Problem jest tylko jeden. Ciężko potem taką zaadaptowaną w charakterze rusztu studzienkę kanalizacyjną przenosić ze sobą na większe odległości. Bo ciężko, bo niewygodnie, no i brudno.

środa, 19 lutego 2014

Ner Tamid/Lux Perpetua - projekt z dupy

Żeby cokolwiek ugotować w lesie potrzebujemy ognia. Oczywiście można targać ze sobą ciekawe kuchenki na różniste, mniej lub bardziej dostępne paliwa, jednak najbardziej dostępnym (i odnawialnym przy okazji) źródłem energii u nas jest patyk.

Patyk trzeba jakoś podpalić, prawda? Zawsze mam przy sobię zapalniczkę, ale od jakichś 10 lat noszę też krzesiwo. Bo lubię krzesiwa, bo to fajna rzecz, bo warto expić skilla. Zapałki i zapalniczki są ok, ale kiedyś się kończą. A krzesiwko działa i nie wymydla się bardzo bardzo długo. Niekończąca się zapałka.

Swoje pierwsze krzesiwko dostałęm od przyjaciela, który w służbie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej zajmuje się umacnianiem demokracji i słowiańskiego stylu życia na Bliskim Wschodzie i nie tylko. Bardzo amerykańskie kontraktowe krzesiwko żelazocerowe z blokiem magnezowym. W przeciwieństwie do chińskich podróbek dawało bardzo ładne i ciepłe iskry. Popełniłem nawet kiedyś recenzję, która można przeczytać u PiteraM: http://guns.com.pl/firestarter.html

niedziela, 14 listopada 2010

Pikutek - czyli kurdupel w kuchni

Tekst, który napisałem dla Świata Noży kilka ładnych lat temu. Nazwa Pukutek się na tyle przyjęła, że nawet w oficjalnym sklepie Victorinoxa jej używają. Sława, fejm i chałwa! Ja żem, nie chwaląc się, to uczynił ;)

Ten mały pikutek to jedno z większych zaskoczeń w mojej karierze nożowniczej. Niby każdy wie, że Victorinox robi świetne scyzoryki i ostre jak brzytwa kuchenniaki, ale o tym małym skubańcu niespecjalnie głośno na rynku.

Może dlatego, że dość nieładne to to, niezgrabne, w ogóle brzydkie jak siódme nieszczęście i wstyd się z czymś takim afiszować. Jak koleżanka, miła, mądra i wyrozumiała, ale niestety kulawa, łysa i parchata. Co z tego, skoro jest nam razem dobrze, a w dodatku jest rewelacyjna w łóżku?