Pokazywanie postów oznaczonych etykietą varia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą varia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 września 2018

What3words. Trzy słowa do ojca prowadzącego

W językach australijskich aborygenów z plemion Kuuk Thaayorre i Guugu Yimithirr nie ma słów odpowiedzialnych za kierunki relatywne, np. "lewo" czy "prawo". Zarówno Kuuk, jak i Guugu posługują się wyłącznie kierunkami absolutnymi, wyznaczanymi na podstawie stron świata: "Skręć Halina na północ-północny wschód", "Podaj mi południowo-zachodnią łopatę", "Obsrałeś sobie zachodnią nogawkę, stary!". Zamiast witać się zwykłym "Cześć, jak leci?", pytają "Dokąd zmierzasz?" i oczekują w odpowiedzi dokładnego azymutu.

Taki sposób komunikacji ciągnie za sobą cała masę konsekwencji - żeby móc normalnie funkcjonować w plemieniu, musisz cały czas wiedzieć gdzie jesteś i jak jesteś zorientowany względem biegunów planety, bo inaczej nie będziesz mógł odpowiedzieć nawet na zwykłe "dzieńdobry" żulowi pod sklepem. 

Proste? To zamknijcie teraz oczy na pięć sekund a potem wskażcie, gdzie dokładnie znajduje się północ-północny-wschód. Już? To o ile stopni kątowych się pieprznęliście? Ja, na oko licząc, o 20-25. Słaby byłby ze mnie aborygen.

Osiadłe ludy północy utraciły zdolność do błyskawicznego, intuicyjnego i nieprzerwanego orientowania się oraz nawigacji w terenie, zupełnie naturalnych dla koczowników i pierwotnych społeczności zbieracko-łowieckich. Mam w sobie sporą domieszkę krwi nomadów, ale i tak często gubię się w lesie. Normalka -  musiałem sobie wyrobić całą masę nawyków pomagających zapamiętać trasę przejścia, punkty charakterystyczne, przebyty dystans i pozycję względem ciał astralnych. Strasznie to, kurwa, męczące jest. A potem i tak zawstydza mnie jakiś dzieciak, który na grzybobraniu jest w stanie kluczyć 4 kilometry przez gęsty las do miejsca w którym zostawił czapeczkę.

Z pomocą przychodzi mi oczywiście nowoczesna kartografia, kompasy, systemy satelitarnej lokalizacji i nawigacji oraz wszystkie te ukradzione z rozbitych ufoludzkich kosmolotów technologie XXV wieku. Są niezastąpione w zurbanizowanym terenie, gdzie mamy rozbudowaną sieć dróg i system fizycznych adresów. No dobra, ale co z lokalizacją w dzikich kurwa ostępach, niedostępnych bagnach i zaśnieżonych górach? 

Jasne, zawsze możemy podać swoje koordynaty wykorzystując długość i szerokośc geograficzną. Formaty zapisu DMS (Stopnie, minuty i sekundy) lub DD (Stopnie Dziesiętne) znormalizowane w Światowym Systemie Geodezyjnym 84 są strasznie upierdliwe w stosowaniu, nieodporne na ludzkie pomyłki, błędy w transmisji i niezbyt dokładne. Podobnie sprawa wygląda z adresem googlowskim, czy innymi otwartymi formatami zapisu. Weź to komuś zapisz na karteczce, krzyknij przez megafon albo umieść na eleganckiej wizytówce.  

Od paru dni testuję aplikację What3words, system geokodowania oparty o siatkę 57 kwintylionów kwadratów 3x3m nałożonych na globus i opisanych za pomocą ludzkiego języka. Używają tego oenzetowskie agencje od klęsk i katastrof, ratownicy Czerwonego Krzyża, amerykańscy nafciarze, rząd Mongolii i poczta na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Ale system świetnie nadaje się do szukania znajomych na Woodstocku czy innym Openerze albo rodziny kocykowców na zatłoczonej plaży. Jest po prostu prostszy i łatwiejszy do zapamiętania niż cała reszta. Wystarczy podać Trzy Kurwa Słowa. Trzy słowa do ojca prowadzącego, by opisać każde bagno i każde zadupie gdziekolwiek z dokładnością do 3 metrów. Bawię się tym w kółko i nie mogę przestać. 


Dajmy na to, umówiliśmy się z pewną damą na schadzkę pod Luwrem, ale od strony Placu Karuzeli a nie, jak zwykle, od Rue de Rivoli. I pyyyk - lecą koordynaty: ///jeleń.odejśc.szukam

Kręcimy bąki samochodem marki Czinkłeczento na parkingu pod sklepem u Darka w Pęcicach Małych. Wpadajcie chłopaki na ///etaty.leci.litr

W Bieszczadach lubę zajrzeć do ///piórko.blondynka.kotwica, w Borach Tucholskich do ///tapeta.śledzie.kosmetyka a w Puszczy Białowieskiej do ///modrzew.niedawne.prać.

A najlepsze śledzie w oliwie są oczywiście u ///czujnośc.wyliczanka.żuraw 

Kurnia, ale to jest dobre!

wtorek, 31 lipca 2018

Puszczańskie Komando znowu nadaje

Mam z Wami, wojującymi ekologami, pewien problem. Teoretycznie stoimy po tej samej stronie barykady. Zawsze się jednak trochę mijamy - kiedy ja skądś wyjeżdżam (wiecie, Rospuda, Białowieża, Bieszczady) to Wy własnie przyjeżdżacie na Wojnę. Nie mamy więc za dużo czasu, żeby sobie dłużej pogadać. Postaram się jednak napisać, w czym tkwi istota mojej niepełnej kompatybilności z ruchami ekologicznymi.

Zgadzam się z Wami, że dziką przyrodę należy chronić ze wszystek sił, do ostatniego tchnienia i do ostatniej kropli bimbru w żyłach. Nie zgadzam się jednak na walkę, w której dozwolone są wszystkie chwyty dżudo a przeciwnik wrogiem śmiertelnym i kurwą jest. A to wszystko ze względu na pewną wstydliwą przypadłość na którą cierpię od maleńkości. Zdaje się, że nigdy tego nie mówiłem, ale 

środa, 23 maja 2018

Sekurowanie Permetru czyli letalne i nieletalne metody odstraszania podkradaczy

1. Wierzbowy ostrokół

- Ale na chuj Ci te wierzby? - zapytał Marian

.- Do sekurowania perymetru. Ogrodziłem teren siatką leśną i powtykałem w nią wierzbę. Raz, że to najtańsze rozwiązanie, dwa, że sympatycznie wygląda taki naturalny żywopłot. Wierzba ma kosmicznie szybki przyrost, maskuje siatkę przed złomiarzami, żuli i sarenki w miejscu zatrzymuje, nie wejdzie mi tu więcej żaden grzybiarz czy inny kłusownik i, co najważniejsze, wierzba fajnie osuszy to bagno. A potem rozrośnie się w grubaśne drzewa. Pamiętasz jak płynęliśmy Utratą? W okolicach Żelazowej Woli brzeg obsadzony jest takimi szopenowskimi maczugami? Super to wygląda. W takich ogłowionych wierzbach lęgną się ptaszory, małe ssaki, coroczne odrosty wykorzystujesz jako materiał na koszyczki i plecionki, albo palisz tym w piecu. Taka głupia wierzba to zajebiście surwiwalowe drzewo, Marian. Nawet jej korę można wykorzystywać jako substytut aspiryny. 

wtorek, 8 maja 2018

Korona Gór Polski - 28 powodów, żeby nie chodzić po górach

Strasznie to chodzenie po górach jest głupie, męczące i bez sensu. Czyli tak, jak lubię.

Pierwsze dwa etapy ciśnięcia szczytów do Korony za nami. 11 pasm górskich: Góry Świętokrzyskie, Bieszczady, Masyw Ślęży, Karkonosze, Góry Kaczawskie, Góry Wałbrzyskie, Góry Stołowe, Góry Kamienne, Rudawy Janowickie, Góry Sowie, Góry Izerskie. 

Wiecie, co w tej nieszczęsnej Koronie Gór Polski jest najzabawniejsze? Małe różnice. Wszystkie góry mają to samo łajno, ale ciut inne (a wiecie, jak mówią w Karkonoszach na ćwierćfunciaka z serem?). 

środa, 3 stycznia 2018

Trudna sztuka kiblowania

Wiele lat później, stojąc naprzeciw plutonu egzekucyjnego, pułkownik Eufemiusz Bzdyś miał przypomnieć sobie to dalekie popołudnie, kiedy Marian pokazał mu śnieg.

Śnieg miał wielgaśne płatki i sypał jak wściekły. Pirenejscy górale zwykli nazywać taki warun pogodowy i towarzyszącą mu zerową widoczność "tak zwanym damskim chujem". Kończyły się zapasy, ale gęsta śnieżna zamieć ułatwiała nam wyprowadzenie nieprzyjaciela w pole i wyjście z okrążenia. Po mozolnym, trzydniowym przemykaniu się na cichaczem ku wyżynom rozbiliśmy wreszcie obóz przejściowy na przełęczy i czekaliśmy aż otworzy się okienko pogodowe umożliwiające atak na sklep, w którym moglibyśmy uzupełnić zapas papierosów, pornosów i kabanosów. Odpoczywaliśmy.

poniedziałek, 23 października 2017

Surwiwalowa fura na zimę

Toyota 4Runner
Myszy i pająki wprowadzają się już do ludzkich domostw i trzeba pamiętać podczas zakładania czapki i butów, by kilka razy nimi potrząsnąć, żeby sprawdzić czy ktoś nie zamieszkał w środku. 

Znak to nieomylny, że zbliża się zima i trzeba zacząć przygotowywać samochód do sezonu. Przygotowania zaczynamy oczywiście od wyboru furacza, bo przecież nie każdy furacz się do jazdy zimą nadaje.

Jak pewnie część z Was wie, jestem fanatykiem autograciarstwa i jarają mnie azjatyckie trupy: ogromniaste terenowe Toyoty z przełomu wieków i kieszonkowe Suzuki do napadowywania na zaspy i muldy.

poniedziałek, 2 października 2017

Pan Buk

Wicher jesienny, rychłą zimę zwiastujący, wył za oknami i okiennicami trzaskał. Pająki i myszy, przed chłodem uciekając, do domostw ludzkich się na zimę wraz z potomstwem przeniosły. Pokryte czarnymi plamami klony zwiędły. Jesiony, jak to jesiony - zżółkły. A buki... 

A buki zaczęły płonąć.

Na ziemi rzeszowskiej, w Bieszczadach, ciągle jeszcze nie milkły strzały, a życie ludzkie bardzo często zależało od przypadku. W bratobójczej walce ginęli partyzanci wszystkich zwaśnionych stron, żołnierze KBW, milicjanci, funkcjonariusze UBP, członkowie PPR, jak i cisi, zwykli mieszkańcy tej ziemi, a nawet zwykłe panie sklepowe, które nie chciały dać na kredyt. Albo po prostu dać.

poniedziałek, 11 września 2017

Błoto, robaki i dzieciaki

Powoli staję się specem od realnych technikach przetrwania podczas spotkań z najstraszliwszym z żywiołów jakie możemy napotkać uprawiając tzw. surwajwal i buszkraft .

Z dziećmi.

Bo kto ci poda szklankę whiskey na starość?

Jasne, że nikt ci nie poda. A już na bank, nie będą to dzieci, które zgubią, albo stłuką flaszkę, a najprawdopodobniej - same wypiją. 

Potwory.

wtorek, 18 lipca 2017

Ostatni Quest Mariana


"Niech ci się szczęści kwiatku!"
Szekspir, Zimowa Opowieść

"The flesh is weak but the spirit is strong (Mięso jest słabe, ale za to spirytus jest mocny)"
Matthew 26:41

"Mógłbym całe życie spędzić w górach, ale polując, zawsze bym trzymał się tej jednej zasady. Jelenia trzeba powalić jednym strzałem. Gadam to w kółko, ale nikt mnie nie słucha. (...) Ok, teraz jesteś zdany na samego siebie."
Łowca Jeleni



Kim był Marian i czy istniał naprawdę?

Elegia o Marianu


"W głuchej puszczy, przed chatką leśnika,
Drużyna diabołów stanęła zielona;
A u wrót stoi brać bimbrownicza,
Tam w izdebce Marian wszak kona.
Odłożył łyżkę czarnymi palcyma,
Nie umarł wszystek, choć go ni ma.
Jeżeli nie lękasz się pieśni
stłumionej, złowrogiej i głupiej,
gdy serce masz mężne i jeśli
pieśń kochasz swobodną - posłuchaj."


Urodził się w namiocie jako nieślubny syn obwoźnego handlarza bronią i zbiegłej z cygańskiego cyrku niedźwiedzicy.

Wychowały go pająki.

Jako niemowlę został obmyty przez piastunkę w wodach Mrówki, co uczyniło go odpornym na bimber, ciosy wrogów i izotopy metali ziem rzadkich.



czwartek, 6 lipca 2017

Bażant, Który Przeżył

"Wichura rzucił Ziutę na tapczan jak niedopałek..." - zamruczał sennie Marian, zręcznie wyrzucając w ciemność zabłąkaną pod śpiworem szyszkę, nie budząc się przy tym ani na sekundę. Zazdrościłem mu tej umiejętności, nabytej w niezliczonych leśnych melinach.

Mhhhm, pomyślałem milczącym mruknięciem Marylin z "Przystanku Alaska". Każdy badacz używa - świadomie czy też nie, kategorii i aparatu pojęciowego, które dyktuje mu formacja kulturowa, w której jest zanurzony. Marian wydawał się być właśnie zanurzony w budyniu stworzonego z przedwojennych powieści awanturniczych dla kucharek oraz enerdowskiego porno. Tego zanurzenia także mu trochę mu zazdrościłem.


środa, 31 maja 2017

Łokieć Surwiwalowca

- Jakim strasznym wstydem jest dziś wyjście z piłą do lasu. Przez to, co się teraz dzieje, całą ta masowa wycinka wszystkiego co jest wyższe niż szczypior cebuli, ten ciągły łomot zarzynanych łańcuchów i smród niestygnących nawet na chwilę pilarek zaczyna sprawiać, że łapię doła. Ludzie patrzą na mnie jak na mordercę, choć staram się wycinać tylko drzewa chore, zagrażające życiu lub zdrowiu, mające wadę genetyczną lub zasadzone w wyniku przestępstwa.

- Masz po prostu problem z łokciami. - skomentował Marian mieszając zupę w wiszącym nad ogniskiem wielgaśnym garze.

- Coś jak łokieć tenisisty? Zespół cieśni nadgarstka?

piątek, 5 maja 2017

Nawigacja. Deklinacja. Kolacja.

Nieobecnym wzrokiem wpatrywał się w punkt wysoko nad horyzontem. Ustawiona na nieskończoność ogniskowa kaprawych oczu przecinała gęsty brzozowy dym, patyki ze skwierczącą kiełbasą śląską, przenikała przez listowie i niknęła gdzieś w chmurach.
Marian rozmyślał. Nie przeszkadzałem mu i delektując się ciszą, obmyślałem sposób na skuteczne zbałamucenie poznanej rankiem ekspedientki o chabrowych oczach.
- Wyznaczanie kierunków świata w mieście jest banalnie proste. - mruknął ni stąd, ni zowąd Marian i pogrzebał patykiem w brzozowych węgielkach. Buchnął wysoki ogień i wizję chabrowych oczu otoczonych wianuszkiem grubych, ciemnych rzęs  - szlag rzęsisty trafił.


piątek, 28 kwietnia 2017

Agrarny Radykalizm/Guerilla Gardening. Lista Bezobsługowych Roślin Jadalnych

Prolog
"Nadszedł czas agrarnej dominacji. Kosa, sierp w imieniu wiejskiej racji. Peezel, od dzisiaj już na zawsze. Szczodry plon, Combat Wiejskiej klasie!"
Rock Against Cities
"Poszukiwana załoga na niebezpieczną wyprawę. Płace niskie. Straszliwe zimno. Długie miesiące w zupełnej ciemności. Bezpieczny powrót mało prawdopodobny. W przypadku sukcesu - honor i sława". 
Ernest Shackleton

Włóczykiju,

Wyruszając na ekspedycję zabierasz ze sobą zapasy, które mają nieprzyjemną właściwość - kiedyś skończą. Albo zaśmiardną. Można oczywiście pozyskiwać pożywienie własnym sumptem, zbierając w lesie, rekwirując lub kupując od chłopa tudzież baby. Taka gospodarka zbieracko-łowiecka to ogromna frajda, ale ma swoje minusy. Nie zawsze znajdziemy to czego szukamy, a czasami nie znajdziemy nic.

Zawsze oczywiście można pójść do sklepu, ale jest to rozwiązanie nieharcerskie, niehonorowe i niezbyt heteronormatywne.

Jeśli planujemy kiblować w jakimś miejscu przez dłuższy czas i chcemy porządnie zasekurować perymetr, to naturalną konsekwencją takiej decyzji jest przejście na cywilizację rolniczą.

wtorek, 26 lipca 2016

Pilarka w buszkafcie. Stihl czy Husqvarna?

- "Kochanie, ty zdaje się myślisz, że jak mi dasz swobodę, to ja będę rżnąc kurwy w Twoim łóżku. Mylisz się bardzo. Chodzi o moralną atmosferę swobody, z której dobrowolnie można nie korzystać. 

A teraz muszę kończyć, bo tu słaby zasięg i taki hałas, że nie słyszę własnych myśli. Pogadamy wieczorem na spokojnie, ok? Papa. Kocham cię."

- Żona? - zapytał Marian, .
- Nie, twoja siostra.
- Żartujesz?
- A jak myślisz?
- Że chuj
- To dobrze myślisz


niedziela, 29 listopada 2015

Tealighty

W uniwersum Metro 2033 Dymitra Głuchowskiego podstawową walutą w postapokaliptycznym handlu jest amunicja. Jestem święcie przekonany, że jeśli kiedyś zdarzy się scenariusz surwiwalowy typu "Gówno Wpadło w Wentylator - Boruch Wyłączył Światło", czyli kryzys energetyczny i długotrwałe przerwy w dostarczaniu energii elektrycznej, to obowiązującą walutą w handlu wymiennym będą świeczki.

Ludzkość bardzo szybko uzależniła się od elektryczności, ale równie szybko i łatwo może wrócić do czasów sprzed ustawy z 28 czerwca 1950 r. o powszechnej elektryfikacji wsi i osiedli. Pamiętam doskonale ile świeczek schodziło w stanie wojennym i wiem jaki przerób świeczek ma znajoma, która mieszka w Puszczy Białowieskiej, bardzo daleko od najbliższego słupa energetycznego. Świeczki są po prostu genialnie surwiwalowe i warto je zbierać. Małe tealighty - wkłady do podgrzewaczy, uwielbiam i uważam za jeden z doskonalszych wytworów cywilizacji. Kosztują bardzo niewiele, można je długo przechowywać w setkach lub tysiącach sztuk, a zajmują naprawdę niewiele miejsca. Zawsze się przydadzą.

czwartek, 1 października 2015

Książki i poradniki surwiwalowe. TOP TEN

Księgarnie pełne są mniej lub bardziej pociesznych poradników surwiwalowych, z których możemy się dowiedzieć jak rozpalić ogień pocierając oczodół kiszoną pokrzywą oraz jak wyznaczać kierunki świata brudną skarpetką i widelcem. Wybór jest przeogromny. Co więc wybrać? Które książki są szkodliwe i przeciwskuteczne a które sprawią, że zostaniemy Surwiwalowym Guru już po 15 minutach lektury?

Zacznijmy od podstaw. Pamiętajcie, by omijać publikacje wydane na papierze kredowym i/lub w twardej okładce oraz e-booki. Słabo się palą i trudno się nimi podetrzeć w sytuacji awaryjnej. Z drugiej strony - uważajcie na powielone na ksero rękopisy z rycinami wykonanymi z ziemniaka. Patrzysz na taki rysunek i nie wiesz, czy autor chciał narysować kicającego zajączka czy rakietowy pocisk balistyczny dalekiego zasięgu. Mogą być z tego nieliche kłopoty.

piątek, 25 września 2015

Spanie w lesie jesień/zima. 10 głupich porad.

"Żyjemy wiecznie. Budzisz się wiosną, kiedy usypiasz, jest jesień, a między nimi tysiąc razy powraca zima..."
Erich Maria Remarque – Łuk triumfalny

Kończy się sezon w którym spanie w plenerze jest łatwe, proste i przyjemne jak siostra Mariana. Przez najbliższe miesiące będzie chłodno, mokro i czasem nieprzyjemnie. Tak to już w długotrwałych związkach czasem bywa. Ale nadal może być fajnie. Kilka porad, jak się przygotować do spania w lesie jesienią i zimą.

1. ŚPIWÓR

Dobry śpiwór to podstawa. Nie warto oszczędzać kasy, ani wagi. W jednokilówce Pajaka parę razy prawie zamarzłem. Szmatę Małachowskiego i Alpinusa Łosia spaliłem wczołgując się w nocy do ogniska. Potem przez kilka lat dźwigałem MSSa klnąc go na potęgę, ale potem w nocy dziękowałem za ciepły i nieprzerwany sen. Lepiej też wziąć spiwór za ciepły, niż za zimny. Pamiętajcie, że producenci podają dane na wyrost, a granica komfortu oznacza, że noc udało się przeżyć, a nie, że się porządnie wyspaliście. Łatwiej też rozpiąć za ciepły worek, niż uszczelniać za zimny. A i temperatura może w nocy zlecieć niespodziewanie w dół, nawet o kilkanaście stopni.

Puch czy syntetyk? Jak zwykle są dwie szkoły: falenicka i otwocka. Ja wolę syntetyki, ale jak kto lubi.

piątek, 13 lutego 2015

Samobieżna koza bojowa

"Każdej nocy nawiedza mnie ta koza, bezdźwięcznie otwierająca i zamykająca pysk"
Człowiek, który się gapił na kozy

Dzięki uprzejmości pewnego zaprzyjaźnionego Żmudzina, mogliśmy przetestować nowy model samobieżnej kozy bojowej, który ma wejść na wyposażenie austriackiej marynarki wojennej w Zell am See już w przyszłym roku. Projekt powstał przy współpracy New Earth Army - tajnej i eksperymentalnej jednostki US Army, której operatorzy posiadają paranormalne zdolności i palą przepotworne ilości zielska.

Koza bojowa bazuje na starym i sprawdzonym sposobie Aborygenów na przetrwanie wyjątkowo zimnych nocy, zwanym "nocą na trzy psy": 

Kładziemy się na ziemi między dwoma psami, a trzeci, którym się przykrywamy, służy nam jako kołdra. Badania terenowe udowodniły, że w warunkach bojowych trzy psy z powodzeniem zastąpić jedną kozą.

piątek, 9 stycznia 2015

Tyvek. "I wtedy wchodzę ja! Cały na biało!"

"Kiedy wybucha wojna, ludzie powiadają: „To nie potrwa długo, to zbyt głupie”. I oczywiście, wojna jest na pewno zbyt głupia, ale to nie przeszkadza jej trwać(…). Na świecie było tyle dżum co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi zawsze tak samo zaskoczonych."
- Albert Camus, "Dżuma"

"2319! Mamy tu 2319!!! Dekontaminacja, teraz!"
- Mike Wazowski, "Potwory i spółka"


Uknuliśmy kiedyś teorię spiskową dotyczącą katastrofy ufolotu w Area 51. Podejrzewamy, że kosmici wcale nie rozbili się w Roswell, a w Wilmington w stanie Delaware. 

Maszynę znalazł był niejaki Du Pont.  Éleuthère Irénée du Pont de Nemours -  syn Pierre'a, osobistego sekretarza króla Stanisława Poniatowskiego i długoletniego sekretarza Komisji Edukacji Narodowej.