"Florentyn Quenu nie słuchał. Do wiszącego nad ogniem kotła wkrawał okragłe plasterki małych cebuli, które prawie natychmiast zaczęły skwierczeć, wydając piskliwy świergot podobny do tego, jaki wydają dokazujące w skwarny dzień pasikoniki. Aromat był przy tym wielce przyjemny. Gdy Quenu zanurzył w kotle swoją wielką drewnianą łyżkę, świetgot stał się jeszcze głośniejszy a kuchnię wypełniła przeszywająca woń smażonej cebuli. August właśnie kończył wytapiać w ogromnym rondlu tłuszcz z bekonu. Tasak Leona unosił się i opadał coraz szybciej i szybciej, za każdym ruchem pozostawiając kolejną rysę na podrapanym bloku rzeźnickim, jak i kolejną porcję kiełbasy, przypominającej teraz swą konsystencją półpłynną mięsną pastę." - Emil Zola, Brzuch Paryża
Zupa Cebulowa. Geneza.
Zupa cebulowa ma same zalety i prawie żadnych wad. Może trochę wali się po niej cebulą, ale bywają na świecie większe problemy i gorsze zapachy. Poza tym, zupa jest najzwyczajniej w świecie pyszna. Dość długo trzyma temperaturę (co jest dość ważne na mrozie, zwłaszcza tym postapokaliptycznym), szybko się nią można zapchać, robi się ją banalnie prosto i jest tania.
