Szuchow wyciągnął łyżkę z walonka. Cenił sobie tę łyżkę, zwędrowała z nim całą Północ, sam ją odlał w piasku z aluminiowego drutu, sam na niej wyskrobał: „Ust-Iżma, 1944”.
Sołżenicyn, "Jeden dzień Iwana Denisowicza"
Wiatr połamał nam kiedyś Starą Morwę w ogrodzie. Drzewo było prawie suche, bo od lat zaduszał ją jakiś bluszcz o pędach grubości rury od odkurzacza. Pomyślałem wtedy, że przerobienie takiej fajnej morwy w całości na opał byłoby świństwem i marnotrawieniem materiału. Odłożyłem więc kilka ładniejszych kawałków na później. Oczywiście większość z nich głupio spaliliśmy zimą, ale jeden przetrwał.
