sobota, 29 listopada 2014

DIY Ogrzewacz Chemiczny Ali


"A zimą kiedy spadnie wielki śnieg na nartach piratujemy po górach. I wjeżdżamy między kolana źle wychowanych turystek."



- Młode koty noszą wykrochmalone kołnierzyki




Winter is coming.

U nas w domu zima zwykle rozpoczyna się od tradycyjnej awarii kluczowych systemów podtrzymywania czynności życiowych. Huston, we have a problem, czyli po raz kolejny rozpieprzył się piec centralnego ogrzewania. Super.

Awaryjne palenie w kominku jest fajne, romantyczne i urocze, ale na dłuższą metę męczące i wkurwiające. Bo ktoś musi narąbać tego drewna, przynieść do domu, rozpalić ogień i co jakiś czas dorzucać. Zamiast, dajmy na to, poczytać Hegla w oryginale albo zająć się wikliniarstwem i korzenioplastyką czy też innymi, staropolskimi aktywnościami zimowymi – chlaniem i robieniem dzieci.

Dzieci i żony w domu chwilowo nie ma, więc wyciągnąłem wczoraj ze Świronka (pomieszczenie techniczne na Różne Przydasie) worek z chlorkiem wapnia (CaCl2), który został mi się po poprzedniej zimie. I zrobiłem sobie z niego domowej roboty prosty ogrzewacz chemiczny do łap i do śpiwora. Właśnie wyrwali mi ząb, jestem na antybiotykach i ketonalu, nie będę się wygłupiał i siedział przed kominkiem, tylko zawinę się w kokon i umrę jak normalny człowiek. 

Chlorek wapnia, to jest ten tyfus, który drogowcy sypią na ulicach w miejscach, gdzie z różnych powodów nie można użyć soli. Bo jest albo za zimno, albo od soli szlag trafi lokalną faunę i florę. Można go kupić w większości dużych sklepów chemiczno-ogrodniczo-gospodarczych, w Gieesach i w Lerle-Merle. Stoi sobie w dużych worach obok soli drogowej.

CaCl2 jest wyjątkowo higroskopijną bestią (trzymać w szczelnym pojemniku), wchodzi w bardzo fajną reakcję egzotermiczną z wodą i daje masę ciepła. Strasznie fajny związek.

(Szacunkowo 1 mol bezwodnego chlorku wapnia pochłania 6 moli wody, to jest 0,97 kg wody na 1 kg chlorku. Dwuwodny chlorek wchłania około 0,50 kg wody na 1 kg. W temperaturze 25 stopni Celsjusza i wilgotności 60% 1 kilogram chlorku wchłania 1,5 kg wody tworząc 30% roztworu. Wytworzenie 40% roztworu z chlorku wapnia i wody o temperaturze 23 stopni Celsjusza powoduje wzrost temperatury roztworu niemal do 70 stopni Celsjusza. Słabo?)

Właśnie dlatego używa się tego tyfusu w największe mrozy. Jego fajną właściwość można wykorzystać do celów własnych i zrobić sobie w prosty sposób róźnej maści podgrzewacze i ogrzewacze na wodę, zamiast kupować gotowce od dziwnych ludzi za jeszcze bardziej dziwną kasę (podobnie jak z narkotykami).

Do zalet reakcji egzotermicznej nie trzeba chyba nikogo torturami przekonywać. Nie ma tutaj ognia, zewnętrznych źródeł energii, żadnej ufickiej technologii ani elfickiej magii. Mieszasz składniki i masz ciepło.

Amerykańskie MREsy do dzisiaj działają na podobnej zasadzie. Żelowe podgrzewacze do łap z Lidla – w sumie też. Rosjanie przetrwali niemiecki atak na ZSRR m.in. dlatego, że w przeciwieństwie do przeciwnika mieli samopodgrzewające się tuszonki z programu Lend-Lease (z wapnem). Żeby mieć ciepłe żarcie, wystarczyło zrobić w konserwie dziurę bagnetem i wrzucić ją w śnieg.

Dlaczego więc nie zrobić takiego podgrzewającego patent samemu?

(Używałem kiedyś dość długo ogrzewacza benzynowego, ale śmierdział przepotwornie benzyną. Śmierdział tak potężnie, że kiedyś podczas spotkania Świętego Mikołaja (tego prawdziwego z Rovaniemi) z ówczesnym premierem Józefem Oleksym zostałem szybko i skutecznie wyprowadzony z pomieszczenia przez jegomości z BORu, którym nie spodobał się mój specyficzny zapach.)

A chlorek wapnia nie śmierdzi i jest tani. Podoba mi się.

Dwudziestokilowy worek nieśmierdzącego CaCl2 kosztuje kilkadziesiąt złotych. Do foliowej torebki z zamknięciem strunowym (tzw. Dilerki) wystarczy wsypać kilka dużych łyżek, tak mniej więcej do 1/3 objętości i w momencie kiedy potrzebujemy ciepła po prostu dodać trochę wody. W kilka, kilkanaście minut mamy ciepły pakiet – uwaga, może parzyć. Nie należy też przesadzać z wodą , bo nam mikstura skiśnie.

Możemy w ten sposób robić sobie małe ogrzewacze do rękawic, średnie do zawieszenia na splocie słonecznym. I większą paczkę do śpiwora. Im większy Chemiczny Ali, tym dłużej trzyma ciepło i więcej go wytwarza. Cholernie przydaje się w duże mrozy.

Mam modularny śpiwór MSBS, w którym teoretycznie można spać przy -30 stopniach. Podstawowy problem z tym workiem to jego gabaryty – rozmiarami, kształtem i wagą przypomina taktyczny ładunek nuklearny o sile rażenia zdolnej rozpieprzyć Sosnowiec. Zazwyczaj więc zabieram ze sobą zeszmaconego Małachowskiego w którym pizga złem już przy -10. Ale jeśli założę czapeczkę, termogacie i termokoszulkę, wrzucę do środka termofor z CaCl2, nasikam w butelkę po wodzie, opatulę się w goretexową płachtę od MSBSa i dobrze zaizoluję się od spodu – to mogę spać na dworze przy minus 25, co zresztą kilkukrotnie mi się zdarzyło (to dobra temperatura do testowania wszystkiego). Nie chodzi o to, że jestem ponadprzeciętnym twardzielem i mróz mi niestraszny. Po prostu jak się człowiek dobrze przygotuje, to może smacznie i wygodnie spać w każdych warunkach i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Trzeba pamiętać tylko, żeby opakowanie z naszą miksturą Chemicznego Aliego było szczelne, bo jak je rozplaskamy po śpiworze to będziemy spać w ciepłej brei i możemy się poparzyć, a potem zamoczony śpiwór zamiast grzać – będzie nas wyziębiał. Więc jako termoforu można użyć butelki, a nie woreczka.

Taki własnoręcznie zrobiony podgrzewacz, nie dość, że tani, to jest wielofunkcyjny.

Możemy go użyć w do podgrzewania żarcia, tak jak w MRE podgrzewa się kotlety. Wrzucamy żarcie do oddzielnego worka, zasypujemy miksturą z wodą, czekamy i gotowe.

Jak się człowiek wścieknie, to i kawę sobie może podgrzać (nie wysypując bezpośrednio do kawy oczywiście).

A właśnie -  im wyższa temperatura dodanej wody, tym lepiej działa cały patent.

Pomysłów i zastosowań milion pięćset. Polecam!

PS: Ja rozumiem, że wam jest zimno, ale jak jest zima to musi być zimno, tak? Pani kierowniczko, takie jest odwieczne prawo natury! Czy ja palę? Pani kierowniczko! Ja palę przez cały czas! Na okrągło! Nie no, nie ma za co. Moje uszanowanie dla pani kierowniczki! Moje uszanowanie!


5 komentarzy:

  1. a czy mocz? pytanie serio - bo to jest jedyne co jest najcieplejsze co mamy - "im wyższa temperatura dodanej wody, tym lepiej działa cały patent" bo jeżeli śnieg się nie nada to mocz też nie koniecznie? pewnie nie testowane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocz to w 95% woda, więc na pewno się nada :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń