Dęby, te wielgaśne, dumne i święte drzewa, gromowładnym bogom przynależne. Ich poskręcane konary trzeszczą jak koła machiny oblężniczej. Zranione żelaznym ostrzem krwawią, barwiąc na fioletowo siekierę. Celne trafienie spadającym żołędziem w czubek głowy potrafi zamroczyć najlepszego nawet wojownika. Dęby dają schronienie, opał, mąkę i paskudną w smaku kawę.
W ich liściach lęgną się drobne zwierzaki i pomniejsze bóstwa.
Pamiętacie tego wiewióra z "Epoki Lodowcowej", który zrobi wszystko, żeby uratować żołędzia? Mam tak samo jak on.
