środa, 7 grudnia 2016

Saperka Kosmicznego Zwiadu

Saperka w rękach żołnierza Kosmicznego Zwiadu to groźna, bezgłośna broń. Żołnierz Kosmicznego Zwiadu kocha swoją saperkę, wierzy w jej niezawodność i precyzję bardziej nawet niż w swego blastera. Każdy żołnierz Kosmicznego Zwiadu trenuje użycie swojej saperki znacznie intensywniej niż jakikolwiek inny żołnierz we Wszechświecie. 

Standardowe wojskowe saperki mają zazwyczaj łukowato lub trójkątnie zakończone ostrze. Czemu? Taki lekko zmodyfikowany szpadel irlandzki ze Starego Świata to łopata do prac, w których kopanie i rycie jest warunkiem wstępnym pozyskania materiału do przeniesienia w odpowiednie miejsce: kopanie dołów strzeleckich, okopów, transzei i ziemianek.


Komandos Kosmicznego Zwiadu nie kopie okopów. Macierzysta planeta jego przeciwnika - Robali, jest zbyt grząska i błotnista, a przy tym zbyt zryta tunelami wroga, by miało to jakikolwiek sens. Zdumiewające jest więc, że żołnierze KZ noszą ze sobą saperki. Po co im one? Jeśli zadacie to pytanie, uśmiechną się i nic nie odpowiedzą. Nie można opowiedzieć słowami, w jaki sposób używają swoich saperek. To trzeba zobaczyć!

Trójkątne, punktowo zakończone ostrze zwykłych saperek przydaje się w budownictwie i ogrodnictwie. Ich wydajność jest jednak znikoma przy załadunku czy przemieszczaniu materiałów mokrych i ziarnistych. Standardowa saperka żołnieża KZ przypomina raczej miniaturową wersję ŁS 110 - Łopaty Saperskiej, której nie nalezy mylić z saperką.  Saperka żołnierza KZ ma szerokie, płaskie ostrze z lekko wygiętymi krawędziami bocznymi i drewniane stylisko. Metalowy trzonek występujący we wcześniejszych wersjach saperki był zbyt zimny i przymarzał do rękawic standardowego kombinezonu bojowego podczas działań w pasie asteroid otaczających świat Robactwa. Doświadczony żołnierz owija go nieregulaminową opaską z dwóch metrów taśmy izolacyjnej, która przydaje się niespodziewanie często i w najmniej spodziewanych momentach gwiezdnej służby.

Saperkę Kosmicznego Zwiadu pierwotnie wymyślono po to, aby każdy żołnierz trzymał ją na wszelki wypadek. Okazało się, że na błotnistych i zaśnieżonych planetach skolonizowanych przez Robali o wypadek nietrudno. Stare powiedzenie mówi, że im lepszy łazik planetarny, tym dalej trzeba iść po kosmolot. Standardowa saperka ZK świetnie nadaje się do odrzucania ton pośniegowego błota spod kół lub odklejania wklejonego w bagno pojazdu orbitalnego Golem Mk3.

Niepozorna łopatka okazała się jedną z najważniejszych broni jaką Ludzkość mogła przeciwstawić Robactwu.



Knieje porastające światy Robali upstrzone są niezliczoną ilością odchodów. Po usłyszeniu komendy „Postój!”, żołnierz KZ natychmiast idzie w krzaki i kopie latrynę. Prostą, żołnierską, na jedno wbicie szpadla i odrzucenie darni. Po wypróżnieniu się, maskuje tą darnią dołek wypełniony ekskrementami. Wie bowiem, że nawet jeden człowiek bytujący na ograniczonej przestrzeni przez dłuższy czas potrafi zapaskudzić cały perymetr i zdradzić swoją pozycję. A i wdepnąć w ludzkie odchody, niczym w minę przeciwpiechotną - ani śmieszno ani bezpiecznie. Gówno przyciąga bowiem Robactwo. 

Jeśli żołnierz ZK nie eliminuje insektoidów, nie odkleja akurat łazika z niegościnnej gleby ani nie załatwia się w lesie - znaczy się, że śpi albo je.

W awaryjnych sytuacjach, czyli praktycznie codziennie, żołnierz KZ używa swojej saperki do przygotowania jedzenia. W każdej drużynie komandosów Kosmicznego Zwiadu jest przynajmniej jedna saperka, która służy tylko do tego celu. Naturalne jest bowiem, że nikt nie chciałby zjeść jajka usmażonego na patelni, którą kolega wcześniej kopał latrynę! Dzięki długiemu stylisku, łopatka żołnierza KZ może służyć jako patelnia do smażenia sera, jajek i boczku bezpośrednio w ognisku, ale świetnie sprawdza się też jako łopata do wypieku chleba w żarze.

Saperka Kosmicznego Zwiadu to nie tylko narzędzie do kopania, to także budowlany przymiar. Długość saperki to dokładnie 61,5 cm czyli 2 stopy. Znając na pamięć te wymiary, żołnierz może zmierzyć, co tylko zechce. Dajmy na to, średnia odległość Ziemi od Słońca to 92 002 690 480 i pół długości saperki.

Saperka żołnierza KZ nie ma składanego trzonka – to bardzo istotne. Musi być ona jednym przedmiotem, monolitem nieugiętym jak Pięcioletni Plan Obrony Ludzkości. Ostrze jest wyostrzone niczym nóż. Łopatka pomalowana jest czarną, matową farbą, która nie daje odblasków w jaskrawym świetle Betelgezy, Deneb czy Bellatrix - słynnej Bella the Bitch, na której poległo wielu wspaniałych żołnierzy Kosmicznego Zwiadu: Jani Dupree, Ibrahim Nowak, Małgorzata Mbwelelele, John Schmidt, Yossi Mokebe, Dragana Lewiński, Akira Ibramovic, Jasiek Lee Chang i Yassmina Goldstein. 

Podobnie jak blastera, żołnierz KZ może używać saperki na dwa sposoby: ustawić na ogłuszanie lub eksterminację. Każdy żołnierz ZK wie, że uderzenie zaostrzoną krawędzią saperki potrafi przebić chitynowy pancerz Robala w najgrubszych nawet miejscach, o rąbaniu odwłoka i odcinaniu odnóży nie wspominając. Martwy Robal to dobry Robal. 

Żołnierze komanda Kosmicznego Zwiadu są jednak szkoleni by uderzać płazem saperki - żołnierz KZ wie bowiem, że Robactwo posiada świadomość kolektywną i jeden ogłuszony Robal wprowadzi w szeregi przeciwnika więcej zamętu niż spalenie ze szczętem całego Roju.

Ta książka opowiada o żołnierzach, którzy posługiwali się saperkami lepiej niż łyżkami przy jedzeniu, a w sianiu zamętu w szeregach Robali nie mieli sobie równych.

O komandzie Kosmicznego Zwiadu.





W roli tytułowej - Saperka "NATO" 82A - Romanik S.A

4 komentarze:

  1. Dobra saperka nie jest zła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstęp do "Specnazu" Suworowa w odmiennej, jakże ciekawej odsłonie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda rewelacyjnie! Istne arcydzieło :-) Mam już ochodztę na samą myśl. Pozdrawiam i dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa jak będzie wyglądała motoryzacja za 30-40 lat. Już przed 2000 rokiem wróżyło się teorie na temat bezobsługowych pojazdów, przemeszczających się z punktu A do punktu B bez ingerencji kierowcy :-) Miało się to nijak do rzeczywistosci. Dziś oprócz designu producenty prześcigają się w coraz mniejszym "teoretycznym" spalaniu auta, oraz w maksymalizacji różnych niepotrzebnych systemów przez które często trzeba odwiedzać autoryzowane serwisy. Wydaje mi się że motoryzacja podąża trochę nie tą drogą którą naprawdę powinna... Wyniki spalania często fałszowane itp. :-(

    OdpowiedzUsuń