czwartek, 13 lutego 2014

Niebieska torba

Kiedyś zacząłem pisać tekst "10 rzeczy, które sa cholernie przydatne, a nie wyglądają". Znalazłem dziś fragment o torbie :)

Torba z Ikei

Tak, ta niebieska torba, którą można kupić przy kasach. W wersji dla twardzieli - torba żółta, wyniesiona pod kurtką razem z całą masą darmowych ołówków. Torba w nomenklaturze producenta nazywa się FRAKTA i kosztuje całe 2 złote. To taki zachodni odpowiednik ruskiej torby w kratę - nie gniotsia nie łamiotsa, a jak już rozwalimy to nie żal wyrzucić. Są lekkie (100g), po złożeniu nie zajmują za dużo miejsca, a pomieścić można w ich całkiem dużo (71 litrów). Lubię je.

Przez ostatnie parę lat przeprowadzałem się z pięć czy sześć razy. Niebieskie torby się cholernie przydały na te wszystkie rzeczy, których nie ma sensu pakować w pudła, można wrzucić je luzem, albo takie, do których trzeba miec szybki dostep. Na przykład ukochana kolekcja patelni i kociołków, nie mówiąc o mieszankach do wypieku chleba. Albo skarpetki i gacie. Stacjonarny pecet z monitorem też spokojnie mieści się w jedną sztukę.

Po przeprowadzkach zostało mi tych toreb więcej niz trochę i z czasem okazało się, że to bardzo dobry i wszechstronny worek do wszystkiego. Pomimo tego, że niezbyt elegancki a nawet trochę wiocha.


W samochodzie zawsze mam przynajmniej kilka sztuk. Służą jako worki zrzutowe na odzysk albo trzymają w kupie cały ten walający się po bagażniku szpej. Podobnie przy pakowaniu się na wyjazd - drobiazgi i pierdoły, które nie mają własnych pojemników, różniste przydatne utensylia, jakieś liny, koce, itp. Strasznie dużo takich mniejszych i większych artefaktów się nazbierało, a artefakty fruwające po samochodzie potrafią być niebezpieczne. Miękie niebieskie torby, nawet zapakowane gratami po uszy, można łatwo upychać w różne zakamary, pod siedzenia, lub przymocować do czegoś i mieć spokój.

Lubie też plecaki jednokomorowe, bo do takich sie przyzwyczaiłem i tak mi najwygodniej. Po prostu sam decyduję jak sobie zagospodrować przestrzeń w środku w zależności od tego czy niosę mnóstwo małych pierdół, czy ogromny spiwór albo namiot. Jeśli bagaż trzeba podzielić i odseparować od siebie, żeby np. stare skarpetki i otwarta paczka kabanosów nie zasmrodziły ostatniej czystej termokoszulki czy świeżozebranej mięty, to pakuję je w niebieskie torby i mam spokój. Łatwo się je wyciaga i nie ma bajzlu. Przy okazji uszczelniam w ten sposób garba, bo torby nie są co prawda wodoszczelne, ale jakąś tam wodoodporność zapewniają. Zawsze można dodatkowo użyć foliowych worków na śmieci, o czym za chwilę.

Mieliście też kiedyś tak, ze poszliście do lasu, a wyprawa nieoczekiwanie przerodziła się w kompulsywne zbieranie grzybów na kilogramy? I nie mieliście w co tych grzybów (rybów, ziemniaków, niczyich główek kapusty, maruchuaniny) zebrać? No właśnie.

Człowiek z wiklinowym koszyczkiem wyglada mało taktycznie, a koszyczek zajmuje kupę miejsca i jest nięporeczny. W przeciwieństwie do ohydnej niebieskiej torby, którą zawsze można schować do kieszeni.



Ikeowskie torby przydają się też do noszenia ciężkich rzeczy. Zaprzyjaźniony drwal używa ich do noszenia porąbanego drewna - moim zdaniem wytrzymałośc mają dużo większą niż deklarowane 25 kg, choć ostre krawędzie potrafią rozerwać materiał. Ale nosiłem w nich też cała masę gliny i kamieni - dają radę i nie pękają zbyt często.

Całkiem fajnie działają jako zaimprowizowane meble obozowe na te wszystki walające się dookoła rzeczy, które warto jednak gdzieś upchnąć, żeby się nie usyfiły czy zamokły, nie pogubiły w trawie i żebyśmy ich po ciemku nie zadeptali.

A propos syfu. Wkurwia Was syf jaki ludzie robia zawsze na biwaku? Te porozrzucane opakowania, puszki i flaszki? Jedna torba wystarcza za tymczasowy śmietnik dla całej bandy pijaków.


Plusy:
- cena
- uniwersalność
- pojemność i udźwig

Minusy:
- a jednak da się przebić
- kolor

3 komentarze:

  1. ja również niebieską torbę zawsze wożę w bagażniku :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry patent.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeszkadza Ci kolor? Wybierz się do pobliskiego sklepu dla skate'ów, graficiarzy czy czegoś podobnego(albo poszukaj w internetach) farb Montana Gold 94. Matowe, pryskają małym i wolnym strumieniem, nie pachną jak gówno gdy wyschną i jak dobrze poszukać kosztują 19zł za puszkę. Pewnie, kolor będzie się zdzierać, a kupować puszkę farby za 19 zł dla torby za 2 to trochę przesada, ale:
    -całej puszki nie zużyjesz od razu
    -masz kilka toreb - pomalujesz kilka toreb a i tak zostanie

    Ogólnie dobre farby do maskowania, jeśli ktoś nie ma ochoty na drogie specyfiki typu Fosco.

    OdpowiedzUsuń