W czajniku warzy morderczy napój: mieszankę kawy z koniakiem. Wypijesz, i przez dobę oka nie zmrużysz. Trochę wody, pół puszki kawy rozpuszczalnej, solidna porcja koniaku - i na ogień. Ten barbarzyński wywar musi się długo gotować. Wystarczy kilka łyków, i skaczesz jak młode koźlę. Przyjemny aromat łaskocze powonienie.
- A skąd czajnik?- Jak by tu powiedzieć. Leżał na drodze. Pomyśleliśmy, że niepotrzebnie się marnuje.
- Wiktor Suworow, Akwarium